|
Był sierpień 2009 roku, ciepły sobotni poranek. To dziś lecę na Majorkę, przeżyję swoją najwspanialszą przygodę w życiu. Zapowiadało się dobrze, pogoda dopisała. Zapakowałam bagaże, do samochodu, trzy razy sprawdziłam czy wszystko mam. Nie umiałam opanować stresu. W końcu dziś spełniam swoje marzenia. Po raz pierwszy oderwę się od ziemi, po raz pierwszy opuszczę kraj. Pomyślałam sobie, że nie ma czego się bać. Wsiadłam więc w auto, zapięłam pas i pomknęłam w stronę lotniska „Katowice-Pyrzowice” . Czekała mnie długa i męcząca droga. Nie chciałam jechać pociągiem, bo tyle się mówi o różnych napaściach i kradzieżach. Pojechałam swoim samochodem, wiem że przy lotnisku coraz więcej jest prywatnych parkingów. Ze znalezieniem wolnego miejsca nie powinno być problemu. Jednak jak wiecie zawsze lepiej coś zarezerwować. Jak to się mówi przezorny zawsze ubezpieczony. Wpisałam więc w Google parking Pyrzowice no i moim oczom ukazało się kilka tysięcy wyników. Nie zastanawiałam się długo, kliknęłam w pierwszy lepszy. Zaskoczyła mnie ciekawa szata graficzna strony. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, weszłam w zakładkę rezerwacja miejsc, znalazłam numer telefonu. Zadzwoniła, ustaliłam wszystko z właścicielem parkingu i mogłam spać spokojnie. Parking zapewnia bezpłatny transfer pasażerów, oraz pomoc w rozładunku i załadunku. Po długiej podróży w kierunku lotniska, byłam bardzo zmęczona. Kilka korków zrobiło swoje, nie lubię stania i czekania niewiadomo na co, ale mówi się trudno. Prawie wyszłam z siebie jak trafiłam na roboty drogowe tuż przed samym lotniskiem. Kilka razy pytałam ludzi jak dojechać na lotnisko , zazwyczaj każdy wiedział. Bo jak można nie wiedzieć , skoro mieszka się tuż przy takim gigancie i bramie na świat. Parking miło mnie zaskoczył, monitorowany i ogrodzony. Utwardzony dość dobrym materiałem. Co prawda było słonecznie, nie wiem co będzie w deszczu, ale wyglądało to wszystko solidnie. Co prawda to ocena 24 letniej kobiety, więc specjalistką od nawierzchni nie jestem, ale jak dla mnie było ok. Piesek w kojcu szczekał, robił dobre wrażenie. |